środa, 3 października 2012

Pielęgnacja włosów krok po kroku



By zacząć świadomą naturalną pielęgnację włosów należy uzbroić się w cierpliwość.
Zaczynamy od małych zakupów, a kolejnym krokiem będzie oczyszczenie włosów z nadbudowanych silikonów. Używamy do tego celu prostego szamponu z SLS i czynność tę powtarzamy raz na jakiś czas (miesiąc). Dlaczego? Dlatego, by odciążyć włos i oczyścić go z nadmiaru „dobroci”, które się na nim odłożyły. Do tego celu używam szamponu Barwa tataro-chmielowa KLIK oraz Equilibra z aloesem KLIK.




Do oczyszczania nada się każdy szampon o prostym składzie (byle nie Pantene, Gliss Kur czy inny Elseve).

Włosy najlepiej czesać sztywnym grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Polecam drewniany grzebień z The Body Shop KLIK.
Nie rozczesujcie włosów przed myciem, a dopiero wtedy, gdy będziecie zmywały odżywkę do spłukiwania. Dzięki temu nie będziecie musiały ich szarpać, a samo rozczesywanie będzie dużo przyjemniejsze.

Kolejnym krokiem jest zapoznanie się z kilkoma terminami:
  • OMO: 
    • Pierwsze „O”, czyli mycie odżywką, maska przed myciem lub olejowanie 
    • „M” - mycie łagodnym szamponem 
    • Drugie „O” – odżywienie
  • Odżywka d/s – do spłukiwania 
  • Odżywka b/s – bez spłukiwania 


Do pierwszego „O” jako odżywki myjącej możecie użyć następujących produktów:
  • Joanna Naturia z makiem i bawełną b/s KLIK 
  • Mrs Potters balsam z aloesem i jedwabiem KLIK 
  • Bingo maska shea i 5 alg KLIK 
  • Gloria Emulsja do włosów KLIK 




Odżywki te nakładamy na całą długość włosów oraz skórę głowy i cierpliwie masujemy. Nie spodziewajcie się piany. Odżywki do mycia podczas używania stają się zmusowane i delikatnie oczyszczają włosy z nadmiaru tłuszczu i brudu przy okazji zabezpieczając je przed użyciem szamponu.
Do pierwszego „O” zaliczamy również olejowanie oraz maski przed myciem włosów.


Maseczki przed myciem włosów 

Jako bazę weźcie po łyżce wybranej odżywki, trochę miodu, żel lniany/aloesowy, łyżkę oleju itp. By maska jak najlepiej zadziałała, nałóżcie na głowę czepek/reklamówkę i owińcie całość turbanem z ręcznika. Ciepło wspomoże uwalnianie i wnikanie składników w głąb włosa.
Do maski można również dodać trochę jogurtu naturalnego, przecierowego soku owocowego lub pomidorowego, kilku kropel soku z cytryny. Nie bójcie się eksperymentować, ale zachowajcie zdrowy rozsądek J
Olej rycynowy czy nafta są również warte polecenia, lecz musicie pamiętać, by nie trzymać ich na włosach dłużej niż 20 minut, gdyż mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego – wysuszą włosy.
Podobnie jest z żółtkiem jajka.


Półprodukty (dodatki do masek) z apteki: 
  • Gorvita Aloe Vera żel bioaktywny KLIK
  • Gorvita Panthenol żel z aloesem i alantoiną KLIK 
  • olej rycynowy 
  • nafta kosmetyczna 




Olejowanie 

Wypróbujcie olej, jaki macie w domu – oliwę, olej z pestek winogron (oba są dostępne w niskiej cenie w Biedronce). Uważajcie na olej z kokosa – nie przepadają za nim włosy o wysokiej porowatości (skłonne do puszenia). 
By olejowanie szybciej przyniosło efekty, bądźcie systematyczne – nakładajcie go minimum raz na tydzień. Spróbujcie nakładać olej na wcześniej nałożoną na zwilżone włosy niewielką ilość lekkiej odżywki (np. Joanna Naturia b/s). Możecie również wlać niewielką ilość odżywki rozrobionej z wodą do buteleczki z atomizerem i taką mikstura spryskać włosy przed nałożeniem oleju. Naolejowane włosy można zmyć po kilkudziesięciu minutach, kilku godzinach lub po całej nocy. Uważajcie z nakładaniem oleju na skórę głowy, jesli już sie na to zdecydujecie, to nie dłużej niż na 30-60 minut. 
Nie martwcie się, że będziecie musiały szorować włosy kilka razy. Wystarczy, że tuż przed umyciem włosów szamponem zmoczycie je i nałożycie trochę odżywki lub maski i wmasujecie ją we włosy. Zemulguje ona olej i będzie go można bez problemów usunąć nie niwelując jego pozytywnego działania.


Łagodny szampon, czyli „M"

Ważne by nie zawierał silikonów ani SLS/SLESów (Sodium Laureth/Lauryl Sulfate). Pamiętajcie, że silikony oblepiają i maskują faktyczny stan włosa, a SLS’y sa bardzo agresywne i wysuszają.

W Rossmannie kupicie: 
  • Facelle Sensitive płyn do higieny intymnej KLIK – tak tak świetnie się nadaje do mycia włosów
  • Babydream szampon KLIK lub żel do mycia ciała i włosów z pompką KLIK 
  • Babydream für Mama płyn do kąpieli KLIK 




Po użyciu Facelle, a tym bardziej Babydream (w skrócie BD) może was zdziwić, że włosy są splątane, „tępe” w dotyku i skrzypiące. Po dłuższym czasie używania skóra głowy bardziej wrażliwych osób może się przesuszyć. Aby zniwelować ten efekt dodajcie do porcji szamponu ok 10 kropel dowolnego oleju. Powstanie wówczas kremowa emulsja, która mimo wszystko ładnie się spieni i delikatnie oczyści włosy.
Do dzisiejszego dnia zużyłam po jednej butelce szamponu i żelu z pompką BD oraz 1,5 butelki Facelle. Aktualnie myję włosy płynem do kąpieli Babydream für Mama (BDfM) i uważam, że jest naprawdę wart uwagi. Przyjemnie pachnie, jest kremowy, lekki, pieni się o wiele lepiej niż wspomniane wyżej myjadła i idealnie nadje się pod prysznic. Skóra po nim jest nawilżona i miękka. Aktualnie można go kupić w Rossmannie w promocji – 500 ml za 6,99. Naprawdę polecam.


Odżywki d/s i maski

Odżywki i maski tak samo jak szampony nie powinny zawierać w składzie silikonów (KLIK). Jeśli martwicie się, że nie zapamiętacie tych nazw, podaję nazwy bezpiecznych odżywek:  
  • Odżywka Garnier Naturalna Pielęgnacja Awokado i Masło karite KLIK 
  • Odżywka Alterra Granat & Aloes KLIK (Rossmann) 
  • Odżywka intensywnie regenerująca Artiste KLIK (Drogeria Natura) 
  • Maska Alterra Granat i Aloes KLIK (Rossmann) 
  • Maska Gloria KLIK
  • Maski Bingo KLIK 
  • Maski Biovax KLIK
  • Maska Stapiz Sleek Line z jedawabiem i wyciągiem z pestek słonecznika KLIK
  • Maski Pilomax WAX KLIK
  • Niemieckie odżywki Alverde i Balea KLIK 




Odżywki nakładamy na cała długość włosów na minimum kilka, a najlepiej 15-30 lub więcej minut. Maski zostawcie na włosach jeszcze dłużej – od 30 minut do paru godzin. Działanie odżywki/maski wzmocni czepek i turban.
Do ostatniego płukania użyjcie chłodnej wody. Raz na jakiś czas warto użyć kwaśnej płukanki - rozrobić w misce przegotowanej chłodnej wody łyżeczkę soku z cytryny lub octu jabłkowego. Dzięki lekko kwaśnemu odczynowi domkniecie łuski włosa i będzie on bardziej gładki i lśniący. Utrzymacie również dłużej kolor na farbowanych włosach. To naprawdę działa.


Odżywki b/s

Najbardziej polecana jest seria Joanna Naturia. Mamy do wyboru 5 wersji:
  • z miodem i cytryną do włosów farbowanych, suchych i zniszczonych KLIK 
  • z lnem i rumiankiem do włosów zniszczonych, po trwałej ondulacji lub rozjaśnianiu KLIK
  • z mietą i wrzosem do włosów normalnych KLIK
  • z pokrzywą i zieloną herbatą do włosów przetłuszczających się i normalnych KLIK
  • z makiem i bawełną do włosów farbowanych KLIK
Nie sugerowałabym się jednak zbytnio opisem do jakiego rodzaju włosów nadaje się dana wersja, gdyż odżywki b/s nie stosujemy na skórę, a jedynie na same włosy.
Wszystkie są lekkie, lejące i bardzo przyjemnie pachną. Przetestowałam już niebieską (z lnem i rumiankiem), żółtą (z miodem i cytryną) oraz zieloną (z pokrzywą i zieloną herbatą). Ta ostatnia obłędnia pachnie i właśnie z nią i żółtą najbardziej polubiły się moje włosy.
O ile wersja czerwona z makiem i bawełną najlepiej nadaje się do mycia/pierwszego „O”, to już użyta zgodnie z przeznaczeniem może powodować puszenie, ponieważ jako jedyna zawiera wysoko w składzie glicerynę.

Jak nakładać odżywkę bez spłukiwania?
Na mokre, nieosuszone ręcznikiem włosy, z których jeszcze trochę kapie na średniej długości włosów nakładamy porcję wielkości pięciozłotówki. Poczekajmy aż nadmiar wody ocieknie.


Zabezpieczenie końcówek

Silikony są złe, ale rozsądnie używane zabezpieczą końce włosów przed uszkodzeniami mechanicznymi, wysuszeniem i rozdwajaniem. Pamiętajcie by sprawdzać składy produktów, które kupujecie. Niech jedwab zawiera w składzie jedwab, ale nie zawiera Alkoholu denat.
Nakładamy niewielką ilość na dłoń, rozcieramy i delikatnie wgniatamy w same końce włosów (ja robię to z głową na dół).






wtorek, 2 października 2012

Pielęgnacja skórek i paznokci

Na specjalne życzenie wpis o pielęgnacji paznokci.



Moje paznokcie są miękkie, giętkie i w związku z tym lakier trzyma się na nich maksymalnie dwa dni. Po tym czasie zaczyna odpryskiwać w miejscach zginania. 
Kolejnym problemem jest półprzezroczysta końcówka. Wygląda to nieładnie - daje wrażenie przybrudzonych paznokci. 
Skórki... Ech... Czasem jestem niekonsekwentna w swoich postanowieniach i je wycinam, chociaż wiem, że już na następny dzień tego pożałuję.


Zanim przejdę do rzeczy i opiszę używane produkty wspomnę o kilku ważnych rzeczach: 
  1. Przede wszystkim zakładaj gumowe rękawiczki do wszelkich prac wymagających dłuższego kontaktu z wodą. 
  2. Kremuj dłonie i wsmarowuj go w nasadę paznokci/skórki. 
  3. Nie "dłub" pod paznokciami! Jeśli są przybrudzone, wyczyść je szczoteczką. 
  4. Używaj papierowych lub szklanych pilniczków. 
  5. Skórki odsuwaj drewnianym patyczkiem. Nie używaj plastikowym czy metalowych akcesoriów.


Preparaty do PAZNOKCI:


Przetestowałam całkiem sporo odżywek z niższej półki i niestety żadna nie poprawiła wyglądu ani stanu moich paznokci. 
Przestrzegam was przed Eveline 8 w 1 KLIK - dosłownie zmasakrowała moje paznokcie. Nie dość, że po jej nałożeniu odczuwałam ogromny ból, to pod paznokciem pojawiły się drobne podłużne brunatne kreseczki (wylewy) podobne do drzazg. Sam paznokieć stał się odwodniony, kruchy - wystarczyło, że lekko puknęłam nim o twardą powierzchnię, a od razu się łamał. Podobnie przy skracaniu cążkami - nacinałam z jednej strony, a on pękał do samego końca po przeciwnej stronie... 
Minęło sporo czasu nim odzyskałam swoje "stare" paznokcie.

Często używałam odżywki Miss Sporty Nail Expert Manicure Strong & Fast Growth KLIK. Mam do niej sentyment, mimo iż nie zauważyłam żadnego spektakularnego działania. Odżywka ładnie wygląda na płytce - jest mleczna, ma jasnobeżowy kolor. Wyszłam z założenia, że jeśli paznokieć ma wyglądać subtelnie, to lepiej użyć odżywki niż zwykłego mlecznego lakieru. Odżywka jest tania i nie zaszkodziła mi, więc na pewno kupię ją ponownie.

Testowałam również serum wzmacniające Lovely z wapniem i witaminą C KLIK oraz Avon Nail Experts Strong Results KLIK. Obie mają postać rzadkiego żelu, który wchłania się w płytkę paznokcia. Niestety, nie zużyłam więcej niż połowy, ponieważ nie lubię mieć niepomalowanego paznokcia, a w trakcie używania tych odżywki malowanie byłoby bezsensowne. 

Aktualnie od dwóch tygodni używam odżywki Micro Cell 2000 KLIK i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Paznokcie są zdecydowanie twardsze, a końcówki bielsze!
Odżywki tej używa się przez 3 tygodnie codziennie: pierwszego dnia malujemy, drugiego dokładamy drugą warstwę, trzeciego zmywamy, malujemy na nowo i tak dalej. Ważne, żeby być systematycznym i używać zmywacza bez acetonu (sama używam Barbra toniku do zmywania paznokci z olejkiem ze słodkiej pomarańczy KLIK). Po upływie trzech tygodni używamy odżywki jako lakieru podkładowego. Kurację można powtórzyć po miesiącu lub dłuższym czasie.

Aktualne zdjęcia w trakcie kuracji Micro Cell 2000. Lewa ręka z niewycinanymi skórkami, w prawej ostatnio niestety wycięłam. Widać sporą różnicę - na prawej dłoni skórki odrastają pozadzierane i suche.


 
Lewa ręka
Prawa ręka

Pielęgnacja SKÓREK:

Po pierwsze nie wycinajcie ich! Wycinać można "błonki", ale bardzo delikatnie. Samych skórek nie ruszajcie ani cążkami ani radełkiem. Powiecie pewnie, że łatwo mi mówić. Wcale nie - sama wycinałam skórki odkąd pamiętam. Czasem robiłam to tak "dokładnie", że paznokieć odrastał z poprzeczną falą... 
Najgorsze jest wytrzymać w niewycinaniu, ale uwierzcie mi, że warto. Po pewnym czasie skórki nie będą już takie grube i twarde. Wystarczy bardzo często je kremować (czasem smaruję je również serum Regenerum KLIK) i delikatnie odsuwać np rogiem ręcznika po myciu rąk, lub drewnianym patyczkiem po nałożeniu żelu do usuwania skórek. 

Z niewycinaniem skórek jest podobnie jak z przestawieniem się na naturalną pielęgnację włosów - na początku jest nieładnie, paznokcie/włosy wyglądają gorzej, więc zaczynamy wątpić, czasem ulegamy ponownie złym nawykom.
Żeby się nie poddać wystarczy pooglądać zdjęcia na forach czy blogach. 



Jakich produktów używam do pielęgnacji skórek?

W ostatnim czasie używam naprzemiennie dwóch żeli do usuwania skórek: Eveline Nail Therapy Professional Miękkie i zadbane skórki KLIK oraz Sally Hansen Instant Cuticle Remover KLIK. Pamiętajcie by pozostałości tego typu produktów zawsze dokładnie zmyć.



Preparat Eveline kosztuje ok 10 zł za12 ml i jest dostępny w Rossmannie. Jego konsystencja jest bardzo rzadka i lejąca, więc czasami z opakowania wypływa za dużo płynu. Działanie jest dobre - ale nie spodziewajcie się, że skórki nagle znikną. To byłoby zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Po jego zastosowaniu skórki są bardziej miękkie, błonki bardzo łatwo usunąć drewnianym patyczkiem.

Żel Sally Hansen jest droższy, ale ma dużo większą pojemność. Za 29,5 ml zapłacicie 20 zł (z wysyłką). Jest dostępny na allegro. Konsystencję ma bardziej gęstą i lepiej radzi sobie ze zmiękczeniem skórek. W moim odczuciu, jest lepszy niż żel Eveline. Polecam go, gdyż jest wart wypróbowania. Wasze skórki będą wam wdzięczne :)


niedziela, 30 września 2012

Aktualnie używane kremy do twarzy


Część kremów zmieniła ostatnio właściela (dzięki Sis!). Przekazałam jej Avę z zieloną herbatą i koenzymem Q10, gdyż była dla mnnie zbyt lekka, Sorayę Art & Diamonds Esencję przeciw starzeniu się skóry 30+ (dobry, ale mnie "zapychał"), Jadwigę Saipan krem do cery naczyniowej i wrażliwej, która mnie uczuliła... 

Na dzień została mi teraz połowa opakowania Joppa Green Tea & Tea Tree Lotion, który kocham oraz rosyjski Baikal Herbals krem nawilżający z irysem. 


Na noc: ukochany BU krem anty-oksydacyjny oraz Baikal Herbals regenerujący anti-age. 






JOPPA Green Tea & Tea Tree Lotion - lotion z zieloną herbatą i drzewem herbacianym 

Skład:
Distilled Water, Aloe Barbadensis (aloes), Vitis Vinifera (olej z pestek winogron), Cocos Nucifera (olej kokosowy), Oenotherra Biennis (olej z wiesiołka), Tea Tree Oil (olejek z drzewa herbacianego), Green Tea ekstrakt (ekstrakt z zielonej herbaty), Stearic Acid, Emulsifying Wax NF, Vegetable Glycerin USP, Orange & Lemon Essential Oils, Sodium Hydroxymethylglycinate, Phenoxyethanol and Caprylyl Glycol. 

Opis producenta: 
Idealny do codziennego użytku na całe ciało i twarz. Zawiera wszystkie niezbędne składniki by tonizować, wzmacniać, napinać i zapobiegać uszkodzeniom. Zawiera ECGC - antyoksydant 200 razy silniejszy niż witamina E.

Moja opinia: 
Idealny! Uwielbiam go - bardzo dobrze nawilża i odżywia. Ma dość gęstą konsystencję - po pierwszym użyciu czułam go na twarzy i bałam się, że zapcha mi pory. Na szczęście tak się nie stało. Krem mimo zawartości wielu olejów nie jest tłusty, ma świetny skład, higieniczne opakowanie i bardzo ładnie pachnie. 
Na pewno kupiłabym go ponownie, ale dostępny jest tylko na stronie producenta, a ostatnie zamówienia nie dotarły do organizatorek z wizażowego wątku zakupowego. 



BIOCHEMIA URODY ochronny krem anty-oksydacyjny 50 ml 

Składniki aktywne: 
hydrolat oczarowy, skwalan, olej malinowy a dodatkeim witaminy E, ekstrakt z granatu, ekstrakt z czerwonych alg, kwas ferulowy, koenzym Q10.

Opis producenta ze strony biochemiaurody.com:
krem o działaniu ochronnym i antyoksydacyjnym, opartym na dobranym komplecie składników pełniących funkcję naturalnych filtrów przeciwsłonecznych, w tym liposomowym ekstrakcie z czerwonych alg Nori (5%), będącym unikalnym, roślinnym filtrem anty-UVA. Dodatkowo krem zawiera ekstrakt z granatu EKO, kwas ferulowy, koenzym Q10, skwalan, olej malinowy, olej ryżowy, witaminę E i ekstrakt z rozmarynu. Krem chroni przed procesem fotostarzenia skóry i jednocześnie regeneruje już zaistniałe zniszczenia skóry. Polecany do zastosowania jako przeciwsłoneczny krem na co dzień lub regenerujący krem na noc.

Moja opinia:
Mój must have. Bardzo bogaty, tłusty krem o wspaniałym działaniu. Dodatkowym plusem jest to, że trzeba go samemu ukręcić, a mi sprawia to ogromną przyjemność. 
Krem niezbyt przyjemnie pachnie - olejem z pestek malin, jednak jego działanie wynagradza wszystko. Wspaniale nawilża, natłuszcza i odżywia skórę, wygładza drobne zmarszczki, łagodzi podrażnienia i co ważne - nie zapycha porów. 
Polecam go z całego serca. Na 100% kupię go ponownie. 



Po lewej krem Joppa, po prawej BU



BAIKAL HERBALS nawilżający krem na dzień 50 ml 

Skład ze strony kalina-sklep.pl: 
Aqua with infusions of: Iris Sibirica Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Adonis Sibirica Extract, Organic Chamomilla Recutita Seed Oil, Organic Aloe Barbadensis Leaf Extract; Glycerin, Coco-Caprylate/Caprate, Octyldodecanol,  Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii, Persea Gratissima Oil, Saccharide Isomerate, Sodium Cetearyl Sulfate, Carbomer, Allantoin, Bisabolol, Panthenol, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum Citric Acid. 

Opis producenta:
Nawilżający krem na dzień, stworzony na bazie ekstraktów z roślin Bajkału. Krem głęboko nawilża, zmiękcza i uspokaja skórę, dając uczucie komfortu przez cały dzień.
Irys zmiękcza skórę, sprawia że staje się delikatna i aksamitna.
Mącznica lekarska posiada działanie antyseptyczne, usuwa podrażnienia skóry.
Miłek Syberyjski nawilża skórę i sprzyja intensywnej odnowie komórek.
Organiczny olej z nasion rumianku działanie przeciwzapalne, bakteriostatyczne, oczyszczające, regenerujące, łagodzące.
Organiczny ekstrakt z aloesu  intensywnie nawilża skórę na długi czas, aktywnie stymuluje krwiobieg, nasycając skórę niezbędnymi aminokwasami, witaminami i minerałami, łagodzi podrażnienia skóry, ma działanie bakteriobójcze i tonizujące.
Masło shea działa ochronnie i nawilżająco, przywraca skórze elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie, wspomaga ochronę przed promieniami UV.
Olej z avocado ma działanie regenerujące, łagodzące, zmiękczające, silnie nawilża, odżywia, wykazuje dużą zgodność z naturalnymi lipidami skóry, uzupełnia barierę lipidową.
Dzięki naturalnym komponentom krem przywraca skórze równowagę, chroni przed działaniem szkodliwych czynników. Nadaje jej zdrowy i zadbany wygląd. Bez parabenów i PEG. 


Moja opinia: 
Lekki krem nawilżający o przyjemnym delikatnie kwiatowym zapachu. Niestety dla mnie jest zbyt lekki - muszę nałożyć go dwukrotnie, by poczuć nawilżenie i by skóra nie była nieprzyjemnie napięta. 
Krem ma dobry skład, ładne i higieniczne opakowanie i jest tani. 
Czy kupię go ponownie? Nie wiem, ale jeśli już się zdecyduje, to na lato, bo na okres jesienno-zimowy, jest zbyt lekki. 


 
BAIKAL HERBALS odmładzający krem na noc anti-age 50 ml 

Skład ze strony kalina-sklep.pl:
Aqua with infusions of: Rhodiola Rosea Root Extract, Organic Panax Ginseng Extract, Rubus Idaeus Oil, Organic Spiraea Ulmaria Extract, Organic Triticum Vulgare Germ Oil; Вutyrospermum Parkii, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Stearic Acid, Palmitic Acid, Cetearyl Glucoside, Carbomer, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Hyaluronate, Palmitoyl Oligopeptide (and) Palmitoyl Tetrapeptide-7, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Ubiquinone, Tocopherol, Retinol, Citric Acid. 

Opis producenta ze strony kaina-sklep.pl:
Regenerujący krem do twarzy na noc na bazie ekstraktów z roślin Bajkału.
Krem stworzony specjalnie do walki z oznakami starzenia się skóry.
Różeniec Górski (Złoty Korzeń) posiada działania antyoksydacyjne i tonizujące.
Żeń-szeń aktywizuje regeneracje komórek skóry, hamuje powstawanie zmarszczek, likwiduje je.
Biała Malina nawilża skórę, nasyca substancjami odżywczymi i witaminami, przywracając jej sprężystość i elastyczność.
Organiczny ekstrakt Wiązówki błotnej delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, uelastycznia skórę.
Organiczny olej z Kiełków pszenicy idealnie pielęgnuje skórę dzięki wysokiej zawartości wartościowych kwasów tłuszczowych i witaminy E.
Masło Shea działa ochronnie i nawilżająco na skórę,  przywraca jej elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie, wspomaga ochronę przed promieniami UV.
Dzięki zawartości naturalnych komponentów krem  sprawia, że skóra staje się gładka, jędrna i pełna blasku. Bez parabenów i PEG.


Moja opinia: 
Krem anti-age jest bardzo podobny do kremu nawilżającego. Również jest lekki, ale w przeciwieństwie do opisanego wyżej wystarczy jedna aplikacja, cy poczuć nawilżenie. Opakowanie, zapach, skład są świetne. Jednak jak na krem anti-age jest on dla mnie zbyt mało treściwy, nie czuję odżywienia, nie daje efektu "łał!". 
Nie wiem, czy kupię go ponownie. 




Po lewej krem BH na dzień, po prawej na noc

sobota, 29 września 2012

Wrześniowe włosy


Jest coraz lepiej, a wszystko dzięki wskazówkom JudytyKas oraz Doe z zakręconego wątku na wizażu. Judyta podpowiedziała jak zniwelować efekt sklejonych i "tłustych" z wyglądu włosów przy skórze po stylizowaniu żelem lnianym, a Doe uświadomiła mnie, że można używać do stylizacji żelu lnianego i pomarańczowej pianki Isana jednocześnie. 

Dotychczas po samym żelu lnianym miałam dość ładnie zdefiniowane fale, włosy były lśniące i zdyscyplinowane - zero puchu, ale brakowało im objętości. Po piance zaś fale były bardziej zakręcone, włosy pełne objętości, ale spuszone. Dopiero nałożenie żelu, odgniecenie jego nadmiaru w koszulkę i dołożenie po ok 30 minutach lub po lekkim podsuszeniu pianki sprawiło, że w końcu przekonałam się, że stylizacja może zdziałać cuda. 


Dowody? Proszę bardzo: 

- włosy bez stylizacji podsuszone suszarką: 

02. września


 - stylizacja pianką, potargane wiatrem: 
 
08. września


 - stylizacja pianką - puch, ale po raz pierwszy w  życiu pojawiły się dwa korkociągi! 

21. września


  Najświeższe zdjęcia (28. września 2012) po stylizacji żelem lnianym i pianką: 


Czego użyłam?
O: olej lniany na noc
M: Nizax Control na skórę, Bingo spirulina + keratyna na długość
O: Alverde amarantus
b/s: Joaśka zielona
S: glut lniany, nadmiar odciśnięty w koszulkę, po ok 20 min dodana pianka Isana. 



piątek, 28 września 2012

Czego obecnie używam do oczyszczania skóry twarzy?

Wieczorem myję twarz emulsją do mycia twarzy Alverde Calendula lub żelu Dr Scheller z granatem. Z obu produktów jestem bardzo zadowolona i mam w planach kupić je ponownie. 
Rano przemywam twarz delikatną pianką Alverde z jedwabiem. 





DR SCHELLER łagodny żel myjący w owocem granatu 125 ml 

Skład: 
Aqua, Glycerin, Coco Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Xanthan Gum, Punica Granatum Extract (ekstrakt z granatu), Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Carrageenan, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alcohol.

Opis producenta (sama tłumaczyłam, więc proszę o wyrozumiałość): 
Łagodny żel do mycia twarzy z ekstraktem z owocu granatu oczyszcza skórę delikatnie, a zarazem gruntownie z makijażu, nadmieru sebum oraz zanieczyszczeń. Uspokaja oraz regeneruje skórę, chroni przed wysuszeniem i zapobiega nowym podrażnieniom skóry. Twoja skóra jest odczuwalnie oczyszczona, świeża i delikatna.

Moja opinia: 
Kosmetyk ma konsystencję gęstego żelu, który po wyciśnięciu z tubki zachowuje swój kształt, pachnie delikatnie, podobnie do kosemtyków Alterra. 
Jest łagodny, delikatnie się pieni, ale jest raczej śliski w użyciu. Dobrze usuwa makijaż (puder, niewodoodporny tusz do rzęs), oczyszcza skórę na tyle delikatnie, że nie jest po nim ściągnięta ani podrażniona. Jest wydajny. 
Jeśli mi się uda, na pewno kupię go ponownie.




ALVERDE Waschemulsion Calendula - emulsja do mycia twarzy z nagietkiem 150 ml 

Skład:
Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Alcohol*, Helianthus Annuus Seed Oil* (olej ze słodkich migdałów), Xanthan Gum, Alcohol, Disodium Cocoyl Glutamate, Calendula Officinalis Flower Extract* (ekstrakt z nagietka), Euphrasia Officinalis Extract* (ekstrakt z świetlika łąkowego), Glyceryl Oleate, Parfum**, Sodium Cocoyl Glutamate, p-Anisic Acid, Citric Acid, Limonene**, Linalool** (* z certyfikowanych upraw organicznych; ** z naturalnych olejków eterycznych)



Opis producenta: 
Ekstrakt z nagietka, świetlik oraz surfaktanty cukrowe delikatnie oczyszczają i uwalniają skórę od zanieczyszczeń i makijażu. Łągodna kombinacja substancji czynnych pielęgnuje i odpręża skórę. Naturalne lipidy oraz gliceryna zapewniają skórze nawilżenie i równowagę.


Moja opinia: 
Emulsja jest dość rzadka, ma konsystencję podobną do mleczka, nie pieni się, pachnie intensywnie, typowo dla kosmetyków Alverde czy Alterra. 
Dobrze zmywa makijaż, jest badziej delikatna od żelu do mycia Dr Scheller. Niestety, nie radzi sobie z grubą warstwą tuszu - efekt pandy murowany. Skóra po jej użyciu nie jest napięta, ani ściągnięta, czasem zdarza mi się nawet zaponmnieć o kremie do twarzy.
Czy kupię ją ponownie? - Tak, ponieważ jest tania, ma świetny skład i nie podrażnia ani nie wysusza mojej wrażliwej skóry.





ALVERDE Sensitiv Reinigungsschaum Seide - pianka oczyszczająca z jedwabiem 150 ml 

Skład: 
Aqua, Glycine Soja Oil*, Glycerin, Alcohol*, Coco Glucoside, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Coco Sulfate, Sodium Lactate, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Argania Spinosa Kernel Oil* (olej arganowy), Simmondsia Chinensis Oil* (olej jojoba), Bambusa Arundinacea Extract*, Serica, Shorea Stenoptera Butter (masło illipe), Parfum**, Linalool**, Limonene**, Citral**, Geraniol**(* z certyfikowanych upraw organicznych; ** z naturalnych olejków eterycznych) 

Opis producenta: 
Specjalnie do wrażliwej skóry. Cenne proteiny jedwabiu, roślinna gliceryna, masło illipe, bio oleje arganowy oraz jojoba łagodnie oczysczają z makijażu, zanieczyszczeń oraz nadmiaru sebum. 

Moja opinia: 
Pianka jest naprawdę delikatna, działanie ma podobne do pianek Pharmaceris A Puri-Sensilium czy Rival de Loop Ginko & Gurke, jednak skład jest o niebo lepszy. 
Delikatnie oczyscza, jednak muszę ją użyć dwa razy, gdyż piana jest "sucha". Na pewno nie sprawdzi się jako produkt do mycia i demakijażu zarazem, gdyż nie zmywa tuszu czy cieni do powiek. 
Używam jej do odświeżenia skóry rano, gdyż uważam, że po nocy skóra nie jest zanieczyszczona na tyle, by myć ją typowym żelem i odzierać z naturalnej bariery ochronnej.  
Czy kupię ponownie? Raczej nie. 
 





Do drobnych poprawek i usunięcia mocniejszego makijażu używam płynu micelarnego Bourjois. Jest dobry, ale nie kupię go ponownie, gdyż staram się zmieniać pielęgnację na bardziej naturalną. 


Tonik Eva Natura z ekstraktem z koniczyny łąkowej jest moim faworytem, aczkolwiek zdradzam go czasem z hydrolatem oczarowym czy sprayem Rabka SPA Minerale. Wody termalnej Avene używam do utrwalenia makijażu mineralnego oraz łagodzenia podrażnionej skóry.